Inne życie
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Zegar na
ś
cianie pokazał godzin
ę
4:05.Od kilku godzin wpatruje si
ę
na oklejone plakatami drzwi. Jestem senna.Za oknem zaczyna
ś
wita
ć
. Dopijam ostygniętą
ju
ż
herbat
ę
i podchodz
ę
do okna. Jest mi zimno mimo tego,
ż
e jest lipiec. Pocieram r
ę
kami zzi
ę
bni
ę
te ramiona. Na mojej twarzy mimowolnie pojawia si
ę
szeroki u
ś
miech, chyba b
ę
dzie dobrze. Jestem głodna. Nuc
ę
pod nosem sm
ę
tn
ą
melodie. Wyci
ą
gam z szafy jakie
ś
stare jeansy, spran
ą
koszulk
ę
z prawdopodobnie logiem Aerosmith, teraz trudno je odczyta
ć
. Z fotela zgarniam szar
ą
lu
ź
n
ą
bluz
ę
. Ubieram si
ę
i wychodz
ę
z pokoju. Jak duch, powoli i bezd
ź
wi
ę
cznie przechodz
ę
przez korytarz. Zakładam przybrudzone trampki i wr
ę
cz wymykam si
ę
z domu. Po drodze mijam niewielu ludzi. Spiesz
ą
si
ę
, ciekawe dok
ą
d. Ja id
ę
wolno, nigdzie mi si
ę
nie
ś
pieszy i to jest pi
ę
kne. Zatrzymuje si
ę
chwile na przystanku autobusowym. Odchodz
ę
kilka kroków. Widz
ę
autobus jad
ą
cy w moj
ą
stron
ę
. Wygrzebuje kilka drobniaków i wsiadam do niego. Jest godzina 6;10.W
ś
rodku siedzi tylko kilka osób. M
ęż
czyzna w
ś
rednim wieku ubrany w szary garnitur, czyta gazet
ę
. Młody chłopak ze słuchawkami w uszach wpatruje sie w okno. Starsza pani czy
ś
ci swoje okulary i grzebie w torebce. Wracam wzrokiem do chłopaka przy oknie, u
ś
miecham si
ę
.Siadam kilka miejsc za Nim. Zamykam oczy. Delikatne promienie sło
ń
ca o
ś
wietlaj
ą
moj
ą
blad
ą
i zm
ę
czon
ą
twarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nowszy post
Starszy post
Strona główna
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz