"Król" jak i jego "poddani" w zależności od rodzaju
słuchanej muzyki należeli do jednej z podgrup "dzieci kwiatów".
Spotykając się w rożnych miejscach na łonie natury rozmawiali o tym, ze
świat jest przeciwko nim.
Aż tu nagle trach.....
Prawie niezauważalnie "subkulturowcy" przechodzą na druga stronę rzeki: oddane "glany" na rzecz powodzian dziewczyny
pozamieniały na buty z wysokimi obcasami, chłopak ze "skrętem" w ustach
został okrzyknięty "ćpunem miesiąca" i jest wytykany przez ludzi,
którzy niegdyś ubierali się w szaty ze wzorkami kwiatów.
Ludzie ci bowiem stali się naszymi rodzicami i swój bunt musieli utopić w pieluchach.
Do Polski ideologia hipisowska przybyła z Ameryki
z pewnym opóźnieniem. W prasie pisało się o zbuntowanej młodzieży,
która coraz częściej uciekała z domów. Teraz niewielkie grupy ludzi
próbują naprawić błąd naszych rodziców. Jednak niewielu jest takich,
którzy potrafią porzucić szkole, chorego na kręgosłup ojca i kulejąca
matkę dla noclegu pod mostem i dziennej porcji kawałka chleba, dla
sadzenie kwiatów i opłakiwania gołębia, który wypadł z gniazda.
Prawdziwych hipisów już nie ma, są tylko Yuppie,
którzy starają się cos w życiu osiągnąć, założyć rodzinę, a póki co żyć
ideologia hipisów, buntować się, ale do granic rozsądku.
Wbrew pozorom dzisiejsza młodzież podochoci do
życia "poważnie". Martwią się tym "co dalej?". Zdarza się, ze swój stres
szkolny próbują utopić w papierosach, alkoholu, ale nie potrafią na tak
wielka skale zorganizować "parady buntu".
"Dzieci
kwiaty" zwiędły, pozostały tylko po nich wyblakłe dzwony, które ich
potomkowie ubierają teraz na "Pierwszy Dzień Wiosny". Są jeszcze tacy,
którzy próbują utrzymać "kult hipisowski" przy życiu, ale jest ich
niewielu dlatego nazywani sa częściej "dinozaurami dzisiejszych czasów"
niż hipisami.
Nie żyjemy już dla chwili, dla wspomnień, żyjemy dla przyszłości, pracujemy na emeryturę.
Alice Davidson (DUMB)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz