niedziela, 6 października 2013


Wyobraź sobie teraz wysoką, drobniutką, 10-letnią dziewczynkę w gęstych blond włosach, za dużej flaneli ojca, zmasakrowanych trampkach i podartych dżinsach. Trzyma za rękę mamę i śpiewa:
WHISKYY MOJA ŻONO
JEDNAK TYŚ NAJLEPSZĄ Z DAMMM
Mamusiu...jak to szło?
JUŻ MNIE NIE OPUŚCISZ
NIE, NIE BĘDĘ SAM.
Idą przez dworzec. Jakiś żebrak z gitarą zaczął jej podgrywać, a ona usiadła obok niego i śpiewała, to co pamiętała, a na koniec (pomińmy okrzyki jej matki), pocałowała grajka w policzek i otarła łzę z jego brudnej od sadzy i potu twarzy. Wyjęła wszystkie drobniaki z kieszonek i wsypała biedakowi do futerału, obdarzyła uśmiechem i pobiegła, nie zważając na matkę, do kolejnych samotnych ludzi.
Widzicie? On płakał, był szczęśliwy. Był szczęśliwy, bo usiadłam na brudnej, zimnej posadzce razem z nim i śpiewałam.
Nie wiecie czym jest samotność- Tygrysek 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz